loader
Kobieta przy biurku ocenia dokumenty dotyczące ESG.

Do niedawna najważniejszymi parametrami we współpracach B2B były cena, jakość i doświadczenie. Dziś lista pytań bywa dłuższa, szczególnie jeśli dochodzi do współpracy międzynarodowej. Czy obliczony jest ślad węglowy firmy? Czy korzysta z energii odnawialnej? Czy potrafi przekazać dane dotyczące emisji związanych z produkcją konkretnego wyrobu? 

Duże przedsiębiorstwa coraz dokładniej analizują własne łańcuchy dostaw, ponieważ emisje dostawców stają się częścią ich własnego śladu węglowego.

Skalę zjawiska dobrze pokazują dane CDP. W 2025 roku ponad 270 dużych organizacji zakupowych zwróciło się za pośrednictwem programu CDP Supply Chain do około 45 tys. dostawców o przekazanie danych środowiskowych. Informacje te trafiają nie tylko do działów ESG, ale również do zespołów odpowiedzialnych za zakupy i zarządzanie ryzykiem w łańcuchu dostaw.

Dla polskiego przedsiębiorstwa oznacza to zmianę, która może być znacznie bardziej praktyczna niż samo raportowanie ESG.

Dlaczego kontrahent pyta o ślad węglowy dostawcy?

Powód jest prosty, bo emisje powstające po stronie dostawcy mogą wpływać na ślad węglowy firmy, która kupuje jego produkty lub usługi. Jeżeli więc duży producent zamawia komponent u polskiego dostawcy, interesuje go nie tylko cena i jakość, ale coraz częściej także emisyjność związana z jego wytworzeniem.

Brak takich danych nie musi oznaczać odrzucenia oferty. Może jednak utrudnić porównanie dostawców albo sprawić, że kontrahent będzie dysponował dokładniejszymi informacjami o konkurencyjnej firmie.

I właśnie tutaj zaczyna się biznesowe znaczenie dekarbonizacji.

To nie jest wyłącznie kwestia deklaracji ESG. Volkswagen wskazuje już wprost, że w nowych projektach emisja CO₂ ma być traktowana jako jeden z parametrów technicznych określonych komponentów. Dostawcy mają otrzymywać wiążące cele emisyjne i wykazywać ich spełnienie na żądanie. 

Czy niższy ślad węglowy firmy może zwiększyć jej konkurencyjność?

Może, szczególnie tam, gdzie odbiorca sam realizuje cele redukcji emisji w łańcuchu dostaw i jest to dla niego kluczowa kwestia.

Zobaczmy to na przykładzie. Jeżeli dwóch producentów oferuje porównywalny produkt, ale jeden z nich potrafi przedstawić wiarygodne dane dotyczące emisji i wykazać ich systematyczną redukcję, dla określonych klientów może być partnerem łatwiejszym do włączenia w strategię dekarbonizacji łańcucha dostaw.

Oczywiście nie oznacza to, że OZE będzie ważniejsze niż terminowość, jakość, doświadczenie czy możliwości produkcyjne. Może jednak mieć decydującą wartość, jeśli wszystkie inne parametry są porównywalne. Wiedzą o tym firmy, które już prężnie wdrażają OZE i chętnie dzielą się efektami inwestycji. O jednej z nich pisaliśmy w publikacji “Biznes w Polsce w europejskim stylu, czyli zrównoważony rozwój GALA Poland Sp. z o.o.”

GALA Poland zakłady produkcyjne

Najbardziej bezpośrednim sposobem zwiększenia udziału zielonej energii w przedsiębiorstwie pozostaje własna instalacja fotowoltaiczna. Pozwala ona produkować energię na potrzeby zakładu, ograniczać ilość energii pobieranej z sieci i lepiej kontrolować sposób jej pozyskiwania. W zależności od profilu zużycia może być uzupełniona magazynem energii lub innymi rozwiązaniami zwiększającymi autokonsumpcję. 

Czy firma musi mieć własną fotowoltaikę, żeby korzystać z zielonej energii? 

Firma, która chce ograniczać emisje związane ze zużyciem energii, nie musi opierać swojej strategii wyłącznie na własnej instalacji fotowoltaicznej. W zależności od warunków technicznych i profilu zużycia może korzystać również z innych rozwiązań, takich jak zakup energii ze źródeł odnawialnych, umowy PPA czy energia wytwarzana lokalnie w ramach spółdzielni energetycznej.

To ważne zwłaszcza dla przedsiębiorstw, które nie dysponują odpowiednią powierzchnią pod instalację PV albo których zapotrzebowanie na energię znacznie przekracza możliwości własnego źródła.

Z punktu widzenia wymagającego kontrahenta kluczowe nie musi być jednak samo posiadanie fotowoltaiki. Znaczenie ma przede wszystkim to, czy dostawca potrafi wykazać udział energii z OZE, wskazać sposób jej pozyskiwania i przedstawić dane, które mogą zostać wykorzystane przy ocenie jego emisyjności.

Jednym z takich modeli może być spółdzielnia energetyczna, która umożliwia przedsiębiorstwom korzystanie z lokalnie wytwarzanej energii z OZE. Więcej o zasadach jej działania i możliwościach dla biznesu piszemy w osobnej zakładce poświęconej spółdzielniom energetycznym dla firm.

Czy polskie firmy pytają dostawców o ślad węglowy?

Tak, choć nie zawsze wprost. W Polsce kryteria środowiskowe pojawiają się już zarówno w zamówieniach publicznych, jak i w procesach zakupowych dużych firm.

Według danych UZP w 2024 roku udzielono 4330 zamówień uwzględniających aspekty środowiskowe o łącznej wartości ponad 32,9 mld zł netto. Stanowiły one 3% wszystkich zamówień, ale aż 10% ich wartości.

Podobny kierunek widać w biznesie. Duże przedsiębiorstwa coraz częściej oceniają dostawców nie tylko pod kątem ceny, jakości czy terminowości, ale również danych ESG, emisji i wpływu środowiskowego. Przykładem są ORLEN czy Polpharma, które uwzględniają kwestie środowiskowe w ocenie i współpracy z dostawcami.

Nie oznacza to jeszcze, że brak OZE eliminuje firmę z postępowania. Pokazuje jednak, że zdolność do przedstawienia danych o zużyciu energii, emisjach i działaniach redukcyjnych staje się coraz bardziej realnym elementem relacji B2B.

Co zmieni się w 2030 roku?

2030 rok jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla polskiej i unijnej transformacji energetycznej. To właśnie do tego czasu mają zostać osiągnięte liczne cele dotyczące redukcji emisji, zwiększenia udziału OZE i poprawy efektywności energetycznej, określone m.in. w Krajowym Planie w dziedzinie Energii i Klimatu.

Wraz ze wzrostem udziału OZE, presją na poprawę efektywności energetycznej i ograniczaniem emisji coraz więcej dużych odbiorców może oczekiwać od swoich dostawców konkretnych danych dotyczących zużycia energii i śladu węglowego. Także polska polityka zakupowa państwa na lata 2026–2029 zakłada, że zamówienia publiczne mają w większym stopniu uwzględniać adekwatne kryteria środowiskowe. 

Nie oznacza to jeszcze, że przedsiębiorstwo bez własnej instalacji OZE przegra w Polsce przetarg czy zapytanie ofertowe. Pokazuje natomiast, że zdolność do wykazania zużycia energii, udziału OZE i rzeczywistych działań ograniczających emisje stopniowo staje się dodatkową informacją biznesową o dostawcy.

Własna instalacja fotowoltaiczna może być ważnym argumentem biznesowym.

skontaktuj się z nami

Masz pytania dotyczące projektu instalacji lub inne wątpliwości związane z fotowoltaiką dla swojego biznesu? Chcesz uzyskać wycenę? Porozmawiaj z naszym ekspertem i zrób pierwszy krok do własnej elektrowni słonecznej.

Asili

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.